piątek, 8 listopada 2013

Syndrom Listopada....

"Zaprzepaszczone Siły Wielkiej Armii Świętych Znaków"
"Listopad"
"Sto Tysięcy Jednakowych Miast"
"Leszek Żukowski"

Któryś z tych tytułów jest znajomy? A może rozbrzmiewa właśnie w tym momencie w Twoich głośnikach...?

Tak więc przyszedł międzypolski czas określany mianem Jesiennej Depresji. Od jakiegoś czasu zagłębiam się w te myśli (depresyjne - zawsze, ale tym razem chodzi mi o pojęcie Jesiennej Depresji) i doszedłem do wniosku, że Polska to jest kraj, w którym żyją ludzie zmęczeni swoim życiem, ludzie tragedii, najsmutniejszy i najbardziej demotywujący się lud żyje w tym kraju. To jest coś niewiarygodnego, wystarczy spojrzeć na historię naszej ojczyzny... przeczytać i zobaczyć ile krwi przelali nasi przodkowie... Już się pojawiają myśli depresyjne? Nie? To próbujemy dalej...

Historia najnowsza, po drugiej wojnie światowej, podczas której Polacy walczyli o lepsze, nowe jutro, walczyli i ginęli, żeby ich synowie i wnuki żyli godnie. I co? Wyszło jak zwykle. Po wojnie - komunizm. Synowie bohaterów Polskich z czasów II WŚ żyli w komunistycznym państwie, nie mieli prawa do własności niczego, żyli w kraju rządzonym przez ZSRR. Z deszczu pod rynnę. Ale przyszły lata siedemdziesiąte. Pierwsze bunty. Grudzień '70. Później lata osiemdziesiąte. Komunizm odszedł, co prawda kosztem naszej gospodarki i ludu pracującego. Co prawda za czasów komunizmu każdy miał pracę,  ale wykonywał ją nieważne czy coś dawała czy nie. Swoją drogą robotnicy zaczęli się buntować. Polska nie przynosiła dochodów. Inne kraje podjudzały naszą ojczyznę, żeby się buntowała Związkowi Radzieckiemu. Co się okazało? Że Polska ma ogromne straty, jest zapożyczona od większości krajów w dzisiejszej Unii Europejskiej. Przechodząc do skutków tego w dzisiejszych czasach mamy do czynienia z długiem krajowym, który, żeby spłacić każdy z obywateli musiałby dać po ponad 20 tysięcy złotych do naszego kochanego Rządu. Piękna wizja.
Oddałbyś?
Ja też nie.  

Masowe sprzedaże naszych Stoczni i innych przynoszących korzyści miejsc pracy. Po co nam coś co przynosi zyski na dłuższą metę? Lepiej sprzedać coś i załatać na chwilę dziurę w budżecie. Nadal nie złapałeś Jesiennej Depresji? To zmieńmy temat!

Pogoda. Czyżby pogoda zapowiadała się, że będzie ciepło? O nie, będzie zimno, ciemno, może nawet wesoły, wredny i przebiegły deszcz z piekła rodem będzie padać z nieba. Swoją drogą w piekle musi być zimno, bo jest znacznie gorsze niż upał... chociaż to jest pojęcie względne. Możliwe, że są dwa piekła, jedno po z rzeką Styks, która płonie żywym ogniem, a drugie to odpowiednik Antarktydy czy innej wiecznej zmarzliny.

Kraj i pogoda omówione. A w domu wszystko w porządku? Rodzice się nie kłócą? A może są po rozwodzie? Spójrz na swoje życie. Masz dobry kontakt ze swoimi znajomymi? Ze wszystkimi? A może ktoś teraz cierpi, bo umarł ktoś mu bliski. A może jesteś na tyle wredny, że wyżywasz się emocjonalnie na "nic nie wartej osobie"? Nigdy się nie wyżywałeś na nikim? Na pewno? Twój rachunek sumienia i tak Cię kiedyś dopadnie. Ja nie osądzam, bo to nie jest mi dane, jedyną osobą, która Cię będzie osądzać to jesteś Ty... no chyba, że wierzysz w Siłę Wyższą. Jak wierzysz, to nie mam nic przeciwko religiom, jestem przeciwny fanatykom religijnym, którzy uszkadzają swoje dzieci sposobem wychowania.
Na pewno miałeś w klasie w szkole podstawowej, gimnazjum czy też szkole średniej osobę, która zawsze była na uboczu. Nie wychylała się. Była "szara". Takie osoby bardzo szybko stawały się ofiarami "niewinnych" żartów. Przykład może nie na miejscu, ale polecam przeczytać książkę Carrie, która opowiada historię, może nieco... bardzo mocno zabarwioną kolorem czerwonym, ale od strony takiej właśnie osoby. Nigdy nie dokuczałeś takiej osobie?


Wzięła Cię Jesienna Depresja? Syndrom Listopada?

"Syndrom L."

Leżąc na boku oglądasz sufit i ścianę
Chłodne myśli przechodzą po głowie
Słyszysz deszcz za oknem, czujesz ranę
Serce Ci nieregularnie drży, jesteś w rowie

Czujesz jak nastrój Ci opada, obniża się
Wiara odchodzi, przemyka się i ucieka
Lęk nadchodzi, ciemność jedno pytanie... gdzie?
Zamyka się napięta i bezsenna powieka

Chłód przeszywa Twoje zdruzgotane ciało 
Przykrywasz się kołdrą w nadziei na zbawienie
Wiesz, że wstawać Ci się nie będzie chciało
Chcesz jedynie leżeć ukryty, zapuścić korzenie

Słyszysz szmer, na zewnątrz, w głowie...?
Nie ocaleje Cię żadna siła, szepty i kłamstwa
Nie wierzysz w żadne z nich, co się stało Tobie?
Dlaczego uważasz, że Ci się uda? Wyjedziesz z tego państwa?

Przykro się robi, oczy się powoli pocą
Czujesz chłód, uważaj, diabeł czai się nocą
Listopad wszedł do Twego serca na stałe
Nie obronisz się przed nim, ja nie przetrwałem....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz