Kolejny dzień.
Wstaje, nie pyta się o to czy jest odpowiednia pora.
Wpada bez pytania. Rozpoczyna się i nakazuje do działania. Bo przecież
każdy ma swoje obowiązki, każdy musi coś robić… chodzić do szkoły,
pracy, sprzątać, gotować, naprawiać.
Do tego pogodny dzień nakazuje być uśmiechniętym, prawda? Uśmiechnij się, jest przecież pogoda. Ile razy to słyszałeś?
Szczerze
mówiąc wolę jak jest pochmurnie, mgliście i są przelotne mżawki, wtedy
nie muszę zakładać maski ze sztucznym uśmiechem i mogę być swobodnie
ponury. Mimo, że mi się często nie chce iść. Przecież wygodniej jest
poleżeć, prawda? Posłuchać muzyki, poczytać książki, nic nie robić, to i
tak życie nakazuje coś robić i wracamy do punktu wyjścia. Kolejny dzień
się rozpoczął.
A co jeśli utraciło się sens? Co jeśli ktoś
nie ma nic do roboty? Owszem, chwila wytchnienia jest bardzo pożądana,
ale ta chwila kiedyś musi się skończyć, żeby człowiek nie oszalał. Takie
jest moje stanowisko. Niemniej kiedy brakuje sensu w sensie, człowiek
gubi się w swoich czterech kątach i nawet wygodne ułożenie się na łóżku
nie pomaga. Muzyka już tak nie cieszy. Książki nie zachęcają swoimi
kolorowymi treściami.
Dzień dobry. Nastał kolejny dzień.
Pomiędzy mną, a dniem rośnie niezrozumienie
Potyczka z cierniem, stracone odkupienie
Niepiękna natura, która świat spowija
Całkowita struktura, niszczeje, rozwija
Wewnątrz piękny głos, niestrudzony i cichy
Niczym źdźbła kłos, pełen nędznej skruchy
Pomimo porażek i snów, potykam się o swój grób
Mijam myśli i gry słów, na zewnątrz jakby trup
Niepiękna natura, która świat spowija
Wieloletnia aura, każde myśli upija
Czy się odnajdzie nieistotny sens?
W wewnętrznym rozpadzie, jak życia kęs
Nie istnieje już wcale piękny, istotny sen
Marzenie nie zniknie, gdy zapada REM
Nocą, piękną, spokojną, gdy gwiazdy lśnią
Wyznaczam swą cechą, kiedy mi zabronią.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz