środa, 18 listopada 2015

Dziewczyna z pociągu


"See my heart I decorate it like a grave
You don't understand who they
Thought I was supposed to be
Look at me now a man
Who won't let himself be  "


 Ulubione wersy tygodnia. Od kilku dni mi brzęczą jak w zepsutym głośniku, które umie tylko powtarzać echo. Jakoś tak szczególnie mi się zapisały w pamięci te wersy.


Zawsze jak zasiadam do zapisania nowego wpisu to myślę o czym by tutaj dzisiaj nasmarować. Ale cofnijmy się trochę w czasie.

Jakiś czas temu, może dwa tygodnie, kupiłem sobie książkę Dziewczyna z pociągu. Dzisiaj ją właśnie skończyłem. Muszę powiedzieć, że jest całkiem zawiła. Pomimo tego, że nie jest wcale tak długa, to zdążyła mnie już kilka razy oszukać przez co jeszcze bardziej zastanawiało mnie co będzie dalej. Ze strony na stronę miałem wrażenie, że właśnie za moment wydarzy się coś wielkiego, niesamowitego i niespodziewanego. Bardzo często tak się właśnie działo, dlatego tak bardzo ta książka mnie urzekła.

Rozczarowała mnie tylko jedna rzecz, a mianowicie zachowanie jednej bohaterki, która wydawała się być skrajnie nastawiona wobec Rachel (głównej bohaterki), a jednak zadziałała wbrew tego co można było się domyślać. No ale cóż, w końcu to nieprzewidywalny kryminał, nie mam na co narzekać. Dużo zabawy miałem przy czytaniu tej książki.

Jakoś tak połowa tego pięknego miesiąca za nami. Jak się z tym czujesz?
Ja w sumie nie czuję się jakoś specjalnie najlepiej. Listopad nie działa na mnie zbyt dobrze i zbyt często dopadają mnie myśli związane z ucieczką daleko. O tak, bardzo daleko, tylko nie widzę w tym absolutnie sensu. A jak nie ma sensu w sensie, to co? Owszem, używam tego bloga do użalania się nad sobą, dlatego nie zamierzam nawet się tłumaczyć, że mi przykro z tego powodu, bo akurat po to powstała ta myślodsiewnia, żeby nie truć konkretnym osobom dupy, tylko mogę pisać do ogółu, który może olać w dowolny sposób każde słowo razem lub z osobna. Miłego dnia.

Na wskroś przeszedłem każdy znany mi kąt
Gdzie azylu bezpieczeństwa wcale nie znajduję, czy to błąd?
Czy to nie bagno czy inne szemrane prawo
W moim westchnieniu więcej się wcale nie oddało
Z daleka jakby człowiek, wszystko jest takie jak powinno
A z bliska jakby obcy, życie już chyba całkiem obrzydło
Z wiekiem staje się jakby wypatroszony, niepełny
Dostrajam mym wdziękiem do nędznej zachęty
Każdym dźwiękiem nieminionym choć jeszcze zakotwiczonym
Było i przeminąć nie może, w braku ślepej wiary, w znakach przełączony
Na wskroś przeszedłem każdy znany mi kąt
Nie, nie ma azylu, każde znane miejsce to miniony błąd.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz