Drżenie.
Dryg.
Sam nie wiem co u mnie tworzy to wszystko, chciałbym się kiedyś dowiedzieć czego chcę naprawdę. Postanowiłem zmierzać do odległych celów, chociaż czy mi się uda? Zawsze mam alternatywę, nieraz gdy moje myśli chodziły tymi ciemniejszymi ścieżkami to mówiły: "Jak się nie uda, to można się zawsze zabić, no nie?". Przykre, ale prawdziwe. Mój umysł dostarcza mi wiele atrakcji emocjonalnych, które przeżywam raczej w środku, albo wypisuję na przykład tutaj.
Chociaż mój dzisiejszy impuls dotyczy czegoś bardziej pozytywnego niż zazwyczaj (biorąc pod uwagę, że większość moich tekstów jest związana ze śmiercią, smutkiem, samobójstwem i takimi tam). Tym razem pierwszy tekst można zinterpretować jak kto lubi, jak komu się podoba, jak komu się z czym skojarzy.
"Sad"
Przeistoczony chłodny wiatr, który za horyzont ścieka
Gdzie źrenica żadna nie dotrze, bo czas tam nie czeka
Dotarł do owej granicy ciepła i urodzaju, uderzył
Wesoło wzniecił liście do góry, przed nikim się nie krył
Wzdychająca młodość przeniosła swe upodobanie
Przerodziła się w uczucie, cóż za pozytywne zadanie!
W oczach wszelakich widać błysk, młodości żar
Który tylko czekał, aż wydać z siebie piękny dar
Piękny sad, który otaczał górę, na której owa granica była
Urodzajny, dorodny, nie bez powodu ogrodzony, tajemnica się kryła
W tamtejszej odsłonie smutków radość zastąpić miała
Choć nie na długo, to wiecznie i nieskończenie się starała
Każda istota ma owy żar, w sobie go nosi
Przyroda wewnętrzna, uczucie, to nie zaszkodzi
Przypadkiem możesz tam trafić, albo i nie
Nie odsuwaj tego od siebie, błagam, nie.
Oczywiście muszę zawsze dać coś dla równowagi, temat oczywiście nawiązuje do zaburzeń suicydalnych, bo czemu nie? Ale trochę z perspektywy... psychologa? Może raczej osoby trzeciej, bo ze mnie dupa, a nie psycholog.
"Dar"
Zaakceptuj swój dar, ten który otrzymałeś a życiem się zwie
Nie próbuj się jego pozbyć, marnować czyichś łez, o nie
Czy wiesz, że są ludzie, którzy opłakiwać będą stratę?
Czy wiesz, że ktoś będzie czekać na Ciebie z kwiatem?
Czy sądzisz, że Twoje osobiste życie jest nic nie warte?
Że ludzie, którzy Cię kochają, to robią to w żartach?
Czy ludzie, których spotkałeś i na nich wpłynąłeś
nie są dla Ciebie wcale znaczący? Ty się na nich wypiąłeś?
Przemyśl swe życie, podsumuj co można zmienić
Przecież nie chcesz swego życia dosłownie wyplenić
Dlaczego wciąż patrzysz w dal i wyszukujesz powodów?
Żeby nie żyć? Żeby paranoję szerzyć? Dla czyich wywodów?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz