Chodzi mi raczej o ukazanie, że każdy jest taki sam. Że każdy się czegoś boi. Każdy był kiedyś zdradzony, chociażby przez przyjaciela, który mówił "przyjaźń na całe życie", a chwilę później przekazywał Twoje sekrety dalej. Jak nie miałeś czegoś takiego, to z jednej strony zazdroszczę, a z drugiej współczuję, bo każde wspomnienie, to jest nowe doświadczenie, ale tylko jeżeli potrafisz wyciągnąć z tego wnioski.
Sam się przyznam, że nie zawsze wyciągam wnioski z takich doświadczeń, wtedy pozostają pustym, smutnym wspomnieniem. Wielu rzeczy cholernie żałuję, a żeby tego było mało to ciągle popełniam jakieś chore błędy. Mówi się "jesteś tylko człowiekiem", ale czy od człowieka nie oczekuje się, żeby był ludzki? Żeby rozumiał i rozmawiał? Czy się nie oczekuje, żeby nie ranił?
A jeżeli przekaże swoją prawdę w tak niekonwencjonalny sposób, że zrani niewinną osobę tym?
Smutno mi, że wiele moich przemyśleń idzie jak potok, płynie i rani brzegi. Rani je, osłabia, rujnuje. To tak jakby myśli niszczyły przyszłość. Wahanie się zaburzało coś, do czego dążymy. A także strach przed tym co powiedzą inni? To jest absurdalne, ale każdy tego doświadczył, czyż nie?
Chciałem zamieścić tutaj opowiadanie, które miało przekazać przykład takiej sytuacji, ale nie dzisiaj. Wiem, że nie dałbym rady takiego napisać. Nie umiem ostatnio przekazywać jasno informacji.
"Zaufanie"
Zdradzona moja dusza, która rozdrała się na strzępy
Leży zmęczona w katuszach, upada na nóż tępy.
Wiecznie męczona, wielokrotnie oszukana
Jakby zgwałcona, patrzy na swego Pana.
Leżę w kącie i zamykam się w sobie wystraszony
Zanurzony w wodzie, nie chcę być oparzony.
Czuję jakbym swoje życie przegrał, moja duma odpada
Samotnie w tłumie się przechadzam, głowa mi opadła.
Boję się zaufać komukolwiek, boję się zdrady
Nie czuję się jak człowiek, krzywdząc niewinne ofiary.
Gdy wspomnę o tym, to nóż, na który dusza upadła
Wpada rykoszetem, krzywdząc innych, rana się zdarła.
Doświadczenie, które nabyłem, mówi "nie ufaj
Stracisz na tym szyję, budujesz sobie kraj,
W którym żyjesz, w Twojej głowie wizja,
Ale z tym się kryjesz, przeminie twoja herezja"
Lecz serce odpowiada: "Mnie ranisz,
Na głowę Ci upada? Dlaczego się boisz?
Tym razem będzie inaczej, to jest kto inny
Zaufaj, nie stracisz raczej, a nie będziesz winny"
Na pytanie: "Czy Ty mi ufasz?" Nie odpowiem nic
Moja głowa, to co szukasz, w ścianę będzie bić.
Bo to trudne słowa, nie znajdę teraz odpowiedzi
Gdzie moja odnowa? Dlaczego ranię tylko ludzi?
Wiem, że tutaj też tego dokładnie nie oddałem, ale cóż... każdy to inaczej zinterpretuje. Ja interpretuję to na swój sposób. Każdy tekst interpretuję na swój sposób.
Uczucie bezradności i pustki... tematyka powszechnie znana ale czy każdy ją rozumie? ... Niekoniecznie.. Dla większości nastolatków pustka to po prostu uczucie rozczarowania z powodu że nie mam tak modnych ciuchów jak rówieśnicy. Niewielu ludzi tak na prawdę doznało Pustki i zazdroszczę im tego... choć może raczej nie. Bo taka pustka kształtuje i niezwykle wiele uczy lecz niestety uczy poprzez cierpienie i osamotnienie. Cóż zależy jak na to spojrzeć. Moim lekarstwem na pustkę jest po prostu zamknięcie serca w twardej zbroi. Bo po co ludzie maja wiedzieć jakie ono jest?
OdpowiedzUsuń'Jesteśmy tylko ludźmi' to prawda i bardzo prawdziwie ująłeś to że człowiek może być człowiekiem ale czy potrafi nadal poczuć empatię... czy potrafi wesprzeć... pomóc .,... zaakceptować czy po prostu porozmawiać? Coraz więcej osób porzuca swoje człowieczeństwo właśnie na rzecz tego by pozbawić się przymusu odczywania bólu bądź wyrzutów sumienia że coś po drodze zrobili źle....
Co do wiersza.. :) Zawiera prawdę na temat postępowania zagubionych ludzi. Gdy raz zostaniemy zranieni przez bliską osobę już nigdy nikomu więcej nie zdołamy zaufać z takim samym zapałem czy siłą. Za każdym razem nasza wola walki i wiara w innych słabnie... I pojawia się Pustka w kolejnym swym wcieleniu. Piękny wiersz. :)